Kubera: Zostałem pozbawiony punktów

Za nami finał Indywidualnych Mistrzostw Świata Juniorów w Lesznie. Mocno niepocieszony po drugim turnieju był zawodnik Fogo Unii Dominik Kubera, który zajął najgorsze dla sportowca czwarte miejsce.

W decydującym o końcowej kolejności wyścigu Domin toczył zażartą walkę o drugą pozycję z późniejszym triumfatorem, Maksymem Drabikiem. Na trzecim okrążeniu doszło do upadku młodzieżowców. Z powtórki arbiter wykluczył leszczynianina, co pozbawiło go szansy na pierwszą trójkę. – Absolutnie nie czuję się winny tego, że rywal się przewrócił. Położył się na moje tylne koło i co ja miałem zrobić? – pyta bezradnie rozkładając ręce. – Nawet nie dojechałem do ścieżki, którą on podążał. Widząc, że wychodzę przed niego wjechał w mój tor jazdy. Jestem zły, bo mogłem stanąć na podium przed własną publicznością – komentuje.

W sumie Kubera zdobył 13 punktów, wygrywając na swoim domowym torze tylko jeden bieg. W pozostałych, poza finałowym, mijał linię mety jako drugi. – Miałem strasznego pecha. Zazwyczaj wszystkich lepszych zawodników miałem po swojej lewej ręce. To był ich atut, bo jechali z wewnętrznych pól. Byłem wywożony pod bandę i nie mogłem jako pierwszy wejść w łuk – twierdzi 19-latek.

Mimo przeciwności losu, Polak wciąż liczy się w walce o medal IMŚJ. Przed ostatnią rundą w czeskich Pardubicach, Kubera jest czwarty w klasyfikacji generalnej, ze stratą 5 oczek do trzeciego Roberta Lamberta. – Zostałem pozbawiony punktów, które w końcowym rozrachunku mogą okazać się kluczowe. Na pewno się nie poddam, ale będzie bardzo trudno sięgnąć po medal – uważa.

W miniony piątek, Kubera wraz z Bartoszem Smektałą odnieśli spektakularne zwycięstwo w finale Młodzieżowych Mistrzostw Polski Par Klubowych. W Gorzowie nasi juniorzy wręcz znokautowali rywali, gromadząc maksymalną ilość 30 punktów. – Cieszymy się z tej wygranej, bo po raz trzeci z rzędu zdobyliśmy ten tytuł. Tak naprawdę jednak było to dla nas przetarcie przed meczem ligowym, które jest bardzo ważne dla naszej drużyny – przyznał nastolatek.

Przed biało-niebieskimi ligowy maraton. W piątek zmierzą się na wyjeździe z Cash Broker Stalą natomiast już w niedzielę udadzą się do Zielonej Góry na spotkanie z Falubazem. – Taki mamy terminarz i musimy się do niego dostosować. Są to strasznie niewygodne wyjazdy. Po pierwszym nie będziemy mieli zbytnio czasu, aby wyciągnąć jakiekolwiek wnioski, bo za chwilę mamy kolejny. To z pewnością minus, bo gdyby odpukać nam się nie powiodło, trudno będzie się pozbierać – zakończył Kubera.